czwartek, 14 października 2010

Zajrzeć do snu



Ostatnio temat świadomego śnienia, oraz snów w ogóle, stał się bardziej popularny niż kiedykolwiek. Wzrost ten zawdzięczamy filmowi Incepcja, który w większości krajów, również i w Polsce, miał swoją premierę w lipcu tego roku. O podwyższonym zainteresowaniu tematem świadczy chociażby znaczny wzrost liczby wyszukiwań w wyszukiwarce Google hasła lucid dreaming (co można sprawdzić dzięki niezwykle ciekawej aplikacji Google Trends) w drugiej połowie tego roku. Odzwierciedleniem wzrostu zainteresowania świadomymi snami są też liczne artykuły, pojawiające się zarówno w zagranicznej jak i polskiej prasie kolorowej (Przekrój, Forum). Ostatnio w tygodniku Wprost (33/2010) ukazał się wywiad z psychoterapeutą, lekarzem psychiatrą, dr hab. Andrzejem Lederem. Dr Leder jest pracownikiem Zespołu Filozofii Kultury w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. W wywiadzie tym, zatytułowanym „Zajrzeć do snu”, stwierdza on, że:
"Pewnie każdemu z nas choć raz zdarzyło się odkryć w czasie snu, że przecież właśnie śni i że w każdej chwili może się wybudzić. Jednak moim zdaniem stanowi to element fabuły snu. Śni nam się, że zdajemy sobie sprawę z tego, że śnimy".
Dodatkowo, na pytanie Małgorzaty Minty – prowadzącej ów wywiad – o to, czy jest jakiś sposób, aby zaplanować sobie sen, z góry ustalić, o czym chcemy śnić, lub czy można zaprojektować sobie scenerię snu, dr Leder odpowiada:
"Nie ma żadnej określonej techniki planowania snów, sposobu, w jaki można by się tego nauczyć. Niektóre osoby twierdzą, że potrafią coś takiego robić, ale nie jest to wiarygodne".
Zapytany (tym razem już przeze mnie), dlaczego nie jest to wiarygodne, Andrzej Leder stwierdza, że:
"Sen jest świadomym "obrazem” nieświadomej aktywności umysłu, nie podlega więc kontroli świadomych aktów woli".
Przypomniało mi się, jak ponad rok temu na pewnym forum o świadomym śnieniu postawiłem następującą hipotezę:
"Świadome sny nie istnieją, są to zwykłe sny, w których mamy 100% brak kontroli tego, co się w nich dzieje, niemniej ten rodzaj snów, (w których po prostu śni nam się, że jesteśmy tego świadomi, że śnimy) jest wciąż bardzo niezwykły i wyzwalający ogromne emocje po przebudzeniu ze względu na to, jak silne uczucie tego, że byliśmy świadomi, pozostawia".
Była to czysta prowokacja, która miała na celu zmobilizowanie forumowiczów do dyskusji. W pewnym stopniu cel osiągnąłem, chociaż może wywołana dyskusja potoczyła się nie do końca w tym kierunku, co chciałem – zarzucono mi bowiem, że nigdy nie miałem prawdziwego świadomego snu, że nie potrafię szukać w Google informacji itp.

Nie wydaje mi się jednak, że dr Leder również bawi się w prowokatora. 

Sen jest faktycznie świadomym obrazem (ale także dźwiękami, zapachami i innymi wrażeniami zmysłowymi) generowanym przez nieświadomie pracujący mózg. Najprawdopodobniej dzieje się to w ten sposób, że tzw. fale PGO, mające swoje źródło w strukturach mostu docierają do obszarów korowych, prowadząc do powstawania wrażeń charakterystycznych dla danej modalności zmysłowej. Następnie mózg próbuje uporządkować te sygnały, będące dziełem przypadku, przypisując im mniej lub bardziej logiczną strukturę, czego skutkiem są marzenia senne. I chociaż powstają one w wyniku nieświadomego działania umysłu, sam sen – tutaj też dr Leder ma rację – jest zjawiskiem świadomym. Podczas snu często jesteśmy świadomi tego, co się dzieje (posiadamy tzw. świadomość pierwotną, czyli świadomość obiektów i wydarzeń), zazwyczaj wiemy też, że jesteśmy sobą – posiadamy zatem samoświadomość. Brakuje nam jednak świadomości meta-poznawczej, retrospekcyjnej, której obecność odróżnia stan snu od jawy.

Świadomość retrospekcyjna pojawia się czasami podczas snu, pomimo, że sen trwa nadal. Wtedy możemy nabrać dystansu do otoczenia i całej sytuacji i zdać sobie sprawę z tego, że śnimy. A przy odrobinie szczęścia i wprawy, jeżeli nie obudzimy się z nadmiaru emocji, możemy rozpocząć świadomą wędrówkę po krainie snów.

I jeżeli zaplanujemy sobie przed snem, że będziemy w nim latać, ćwiczyć karate czy robić przysiady, to po osiągnięciu tego stanu świadomości we śnie, możemy swoje plany realizować. Jednak to właśnie – według dr Andrzeja Ledera – nie jest wiarygodne, gdyż według niego to, co robimy we śnie nie może podlegać kontroli świadomych aktów woli.

Przypomnę tylko, że w badaniach nad świadomym śnieniem wolicjonalne ruchy gałek ocznych czy zaciskanie pięści według wcześniej umówionego wzoru stanowi podstawową metodę sygnalizowania momentu uzyskania świadomości we śnie, oraz służy do oznaczania podczas snu początku i końca wykonywania rozmaitych czynności, będących przedmiotem doświadczeń.

Wychodzi więc na to, że dr Leder podważa wiarygodność 35 lat badań nad zjawiskiem świadomego śnienia, wykonywanych w co najmniej kilkunastu ośrodkach naukowych na całym świecie i opublikowanych w postaci kilkudziesięciu (również co najmniej) publikacji i kilku rozpraw doktorskich.

Wywiad dostępny jest na stronie internetowej tygodnika Wprost.

2 komentarze:

  1. Witaj, tym razem tutaj :)

    Muszę przyznać, że nie zgadzam się z opinią dr Ledera. Zauważyłbym też pewną nieścisłość w tej części jego wypowiedzi:

    "(...)Są też bardzo silne leki nasenne, które powodują, że w ogóle nie mamy marzeń sennych, faza snu znika"

    Zgodzę się z tym, że niektóre farmaceutyki powodują, że nie mamy - a na pewno nie jesteśmy sobie w stanie przypomnieć pewnych marzeń sennych. Sen natomiast to ogólna nazwa funkcjonalnego stanu UN, która obejmuje NREM i fazę REM; a ona na pewno nie jest blokowana przez leki nasenne, o ile ktoś nie przedobrzy ;) Zapewne dr Leder miał na myśli fazę REM (nawiasem mówiąc, wiadomo powszechnie, że w non-REM też pojawiają się sny, chociaż mniej nacechowane emocjonalnie i raczej w charakterze wspomnień), ale zabrzmiało to nienajlepiej. Zapewne po części dlatego, iż w języku polskim nie mamy tak zgrabnego rozróżnienia na "sleep" i "dream".

    Co do drugiej kwestii - z wypowiedzi dr Ledera wynika, jakoby istnały jedynie sny przedświadome, to, na co często napotykają się początkujący oneironauci. Wydaje się, iż uzyskaliśmy świadomość metapoznawczą we śnie, ale tak jednak nie jest - to jedynie treść naszego zwykłego snu. Nie zgodzę się z jego poglądami m.in. dlatego, że widać olbrzymią różnicę jakościową pomiędzy typowym lucid dream a pre-lucid dream. No i przecież istnieją rozmaite techniki inkubacji snów, które rzeczywiście mogą zwiększać prawdopodobieństwo przyśnienia się jakiegoś określonego motywu. Nie gwarantują tego, ale znacząco zwiększają szanse na doświadczenie konkretnych wizji. Poza tym, nawet przyjmując tezę o generowaniu snu wyłącznie przez podświadomość (jak to w ogóle ma się do fal PGO?), to przecież podlega ona także świadomym wpływom - decydujemy, co chcemy oglądać, na czym skupiać się i co głębiej przeżywać. A to ma bez wątpienia wpływ na tą "głębszą" sferę naszego umysłu.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poza jakościową, odczuwaną subiektywnie przez osobę śniącą, róznicą pomiędzy snem świadomym a przedświadomym, jest także różnica jakościowa w aktywności fal mózgowych (bodajze alfa) - chyba o tym jeszcze nie pisałem, ale jest taka stara praca, która tego własnie dotyczy.
    Nie rozumiem do końca Twojego pytania co do fal PGO?

    OdpowiedzUsuń

Liczba wyświetleń

Śledź przez Email

Creative Commons License
Treść bloga jest dostępna na licencji Creative Commons Attribution-NonCommercial 2.0 Generic License

Copyright © Lucidologia Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com