czwartek, 15 grudnia 2011

Co niewidomi widzą w snach? - kontrowersje wokół treści wizualnych w marzeniach sennych osób niewidomych od urodzenia

Temat snów u osób niewidomych od urodzenia jest niewątpliwie ciekawy, tym bardziej, kiedy pojawia się sugestia, że sny tych osób zawierają w sobie treści wizualne, które mogą być przedstawione za pomocą graficznych reprezentacji. Początkowo uważano, że skoro u ludzi normalnie widzących dominują sny wizualne, to osoby niewidome po prostu nie śnią. Jednak z czasem stwierdzono, że w snach osób niewidomych nie tylko występują dźwięki, wrażenia dotykowe i doświadczenia emocjonalne, ale obecne są również elementy zawierające cechy wyobrażeń wzrokowo-przestrzennych. Badania dające takie wyniki opierały się głównie na analizie treści marzeń sennych. Takie podejście jest jednak poddawane szerokiej krytyce, według której, zamiast faktycznych doświadczeń wizualnych w snach osób niewidomych, mamy do czynienia jedynie z wyuczonymi werbalizmami. Aby obejść ten problem próbowano wykorzystać założenie, że ruchy gałek ocznych w fazie REM odpowiadają eksploracji wzrokowej podczas snu. Tu też jednak nie otrzymano jednoznacznych odpowiedzi; niektóre badania wykazały, że u osób niewidomych nie występują ruchy gałek ocznych w fazie REM (wniosek: brak treści wizualnych w snach) a inne pokazały, że jest odwrotnie.

Na ciekawy pomysł wpadli kilka lat temu badacze z Laboratorium Snu/EEG ze Szpitala Santa Maria w Lizbonie. Wiadomo bowiem, że podczas wyobrażania sobie pewnych obrazów, a także ich oglądania, można zaobserwować charakterystyczny wzorzec aktywności w rejonie kory wzrokowej, polegającej na blokowaniu aktywności fal alfa. Analiza EEG zmian mocy w tym paśmie u osób niewidomych mogłaby, zatem stanowić wskaźnik wystąpienia treści wizualnych w snach. Naukowcy poprosili więc kilka osób niewidomych od urodzenia (oraz, dla porównania, osoby widzące normalnie), aby spędzili noc w laboratorium. W jej trakcie, co 90 minut byli budzeni i proszeni o podanie treści swoich ostatnich snów, które następnie zostały poddane analizie wykorzystującej system analizy ilościowej marzeń sennych Halla i Van de Castle’a. Dzięki temu mogli obliczyć tzw. wskaźnik VIA (ang. Visual Activation Index), mówiący o zawartości wizualnej snów i skorelować go ze zmianami EEG w paśmie alfa, w obszarze kory wzrokowej.

Okazało się, że zarówno w grupie osób niewidomych od urodzenia, jak i u osób normalnie widzących, VAI był negatywnie skorelowany z mocą alfa. Oznacza to tyle, że spadek mocy alfa był obserwowany w przypadku wysokich VAI, a więc u obu grup osób ogólny poziom aktywacji w korze wzrokowej był wyższy wtedy, gdy marzenia senne zawierały więcej treści wizualnych (zgodnie z systemem Halla i Van de Castle’a).

Na tym nie kończąc, badacze poprosili osoby o narysowanie (w przypadku normalnie widzących – z zamkniętymi oczami) na kartce papieru: 1) wybranej sceny ze snu, oraz 2) postaci człowieka. Pierwszy rysunek był oceniany, w oparciu o jego złożoność i zawartość, przez trzech sędziów, którzy nie wiedzieli kto narysował dany rysunek. W drugim przypadku użyto dwóch specjalnych skal do oceny rysunków postaci. W pierwszym zadaniu nie stwierdzono żadnych różnic w odniesieniu do złożoności i zawartości rysunków. Krajobrazy były obecne w 70% przypadków, obiekty w 90%, a postacie w 10%, niezależnie od grupy osób. Poniżej znajduje się graficzna reprezentacji sceny ze snu, narysowana przez osobę niewidomą od urodzenia.



W przypadku rysunku postaci ludzkiej jedyne istotne statystycznie różnice zaobserwowano w przypadku wertykalnej orientacji rysunku, tzn. osoby niewidome rysowały bardziej po lewej stronie, oraz w przypadku... uszu, które częściej pojawiały się w reprezentacjach graficznych osób niewidomych. Swoją drogą, rysunek wykonany przez osobę niewidomą (a) wydaje się być nawet lepszy niż ten, który był narysowany przez osobę z normalnym widzeniem (ale z zamkniętymi oczami) (b) – oceńcie sami:



Autorzy wywnioskowali na podstawie tych wyników, że osoby, które nigdy nie ujrzały świata zewnętrznego są zdolne do wizualizacji. A to wskazywałoby na istnienie wyobraźni wzrokowej niezależnej od percepcji wzrokowej. Czy oznacza to zatem, że niewidomi od urodzenia rzeczywiście widzą w swoich snach?

Nancy Kerr i William Domhoff stanowczo uważają, że nie. Rok później po opublikowaniu pracy przez Bértolo i współpracowników, Kerr i Domhoff (2004) pokusili się, na łamach czasopisma Dreaming, o ostrą krytykę ich wniosków, zarzucając autorom tamtego badania kilka błędów. Bértolo i wsp. cytowali liczne artykuły opisujące badania umiejętności wyobrażeniowych u osób niewidomych, które stały się podstawą do ich pracy. Problem polega na tym, że autorzy tamtych badań nie wnioskowali wcale, że osoby niewidome są zdolne do wyobrażeń wzrokowych. Zamiast tego, ich wyobrażenia posiadają raczej pewne cechy, które są pod wieloma kątami podobne do cech wyobrażeń wzrokowych ludzi widzących normalnie. U niewidomych brakuje jednak tak ważnych elementów charakterystycznych dla doświadczeń wizualnych jak chociażby kolor, dlatego używanie wszelkich terminów ze słowem „wizualny” czy „wzrokowy” w przypadku osób niewidomych oznacza jedynie pewne wspólne cechy i nie upoważnia do wyciągnięcia wniosków, mówiących, że niewidomi są zdolni do wyobrażania obrazów wzrokowych w takim rozumieniu jak w przypadku osób normalnie widzących. Błędy we wnioskowaniu, jakie według Kerr i Domhoffa poczynił Bértolo i wsp. miały dotyczyć trzech rzeczy.

Po pierwsze, umiejętność tworzenia graficznych reprezentacji przez osoby niewidome nie świadczy wcale o doświadczeniu wizualnym we śnie. Już w latach 90-tych XX wieku John M. Kennedy przeprowadził serię badań, w wyniku których stwierdził, że osoby niewidome potrafią rozpoznać wiele cech „wizualnych” za pomocą dotyku, a umiejętność tworzenia przez nich graficznych reprezentacji odzwierciedla raczej proces nakładania się informacji pochodzących z różnych systemów percepcyjnych, które przetwarzane są w tzw. obszarach multimodalnych. Jak tłumaczy sam Kennedy: - Podczas gdy dla widzących kontury przedmiotów tworzą jasne krawędzie, niewidomi tak samo interpretują krawędzie wyczuwane pod palcami. Ponieważ zachodzące procesy dotyczą nie tylko wzroku, obszary mózgu wykonujące tę pracę powinny być nazywane multimodalnymi lub, co jest częściej używane, amodalnymi. Taki amodalny system uzyskuje jednocześnie informacje wzrokowe i dotykowe. Pisałem już o tym w książce poświęconej rysunkom osób niewidomych. Informacje te dotyczą takich cech, jak nakładanie się płaszczyzn na siebie, tło i plan pierwszy, powierzchnie płaskie i krzywe oraz punkt obserwacyjny. W przypadku osób widzących informacje odbierane za pomocą wzroku i dotyku są koordynowane przez ten sam system. Jak więc widzimy, możemy rozpoznawać krawędzie przedmiotów nawet wtedy, gdy nie docierają do nas żadne informacje wzrokowe. I właśnie dlatego niewidomi tak łatwo rozpoznają proste rysunki i inne symbole graficzne.

Po drugie, aktywność w korze wzrokowej nie jest zastrzeżona jedynie dla przetwarzania informacji wzrokowej, ale także informacji pochodzącej z innych kanałów zmysłowych (słuchowych, somatosensorycznych, dotykowych). To, co zostało uznane za dowód korelacyjny, może zatem wynikać z tego, że osoby niewidome częściej używają zwrotów z „języka wzrokowego” do określenia doświadczeń mających charakter wielomodalny. Wreszcie, zastosowanie systemu analizy ilościowej marzeń sennych Halla i Van de Castle’a nie uwzględnia stosowania terminów „wizualnych” w sensie metaforycznym i idiomatycznym, a przecież ludzie niewidomi często stosują wyrażenia z „języka wzrokowego” do opisywania różnych sytuacji („rzuć na to okiem”, widzisz, że miałem rację” itp.).

Krytyka ta nie przeszkodziła jednak aby Bértolo opublikował rok później kolejny, przeglądowy artykuł, w którym nawiązując do swojego badania podtrzymywał tezę, zgodnie z którą możliwe jest istnienie wyobraźni wzrokowej bez percepcji wzrokowej. Ku mojemu zdziwieniu, nie znalazłem tam ani słowa odnoszącego się do publikacji Kerr i Domhoffa. Okazuje się jednak, że Bértolo odpowiedział na zarzuty osobiście. W liście skierowanym do swoich krytyków przytoczył historię o jednym z uczestników badania, który zwierzył mu się, że podczas snu doświadczał wrażeń wizualnych, ale jak tylko komuś o tym wspominał to mówiono mu, że nie mógł widzieć żadnych rzeczy w snach, lecz jedynie je czuł. To spowodowało, że badany niechętnie powracał do tego tematu. Bértolo powołał się również na badania Alemana i wsp. (NeuroReport 12 (11), 2001), w którym osoby niewidome były w stanie wykonywać poprawnie (choć gorzej od widzących normalnie) zarówno zadania przestrzenne jak i obrazkowe. Z kolei korelacje aktywności alfa były wykonywane również dla innych elementów snu, ale najsilniejszą znaleziono właśnie w przypadku treści wizualnych. Natomiast, jeżeli chodzi o poziom różnorodności scen, obiektów i postaci obserwowany w reprezentacjach graficznych snów to, według Bértolo, ciężko uznać, aby były one stworzone jedynie w oparciu o cechy metryczne i przestrzenne.

W obronie badań Bértolo i wsp. stanął również prof. Jacques Montangero z Uniwersytetu Genewskiego, który uważa, że ostrożnie zebrane przez badaczy dane psychologiczne i fizjologiczne przekonująco udowadniają, że sny osób niewidomych od urodzenia mogą zawierać treści wizualne. Według Montangero dowodzi to także tego, że śnienie jest procesem konstruktywnym, i nie polega jedynie na powtarzaniu doświadczeń percepcyjnych.

Trochę szkoda, że Bértolo nie odpowiedział na krytykę Kerr i Domhoffa, publikując swój list na przykład w jednym z branżowych czasopism i otwierając w ten sposób bardzo ciekawą dyskusję. Sam temat wizualnych treści w snach osób niewidomych nie był od tego czasu poruszany (a przynajmniej nie udało mi się dotrzeć do żadnych nowych informacji), zatem to, czy osoby niewidome rzeczywiście widzą obrazy w swoich snach, wciąż pozostaje zagadką.


Kennedy J., M (1997). Jak rysują niewidomi. Świat Nauki 3/1997, 56-61.

Bértolo H, Paiva T, Pessoa L, Mestre T, Marques R, & Santos R (2003). Visual dream content, graphical representation and EEG alpha activity in congenitally blind subjects. Brain research. Cognitive brain research, 15 (3), 277-84 PMID: 12527101

Kerr N.,H., Domhoff G.,W. (2004). Do the blind literally "see" in their dreams? A critique of a recent claim that they do. Dreaming (14), 230-233.

Bértolo H (2005). Visual imagery without visual perception? Psicológica 26, 173-188. [link]
+ korespondencja z autorem

18 komentarzy:

  1. Możecie się ze mną nie zgadzać, w końcu brak weryfikowalnego eksperymentu naukowego potwierdzające słuszność tej teorii, jednak moim zdaniem jest tak:

    Sny są to przeżycia naszych sobowtórów żyjących w równoległych wszechświatach.
    wszechświaty te się różnią od naszego mniej lub bardziej. stąd nasze miasto czy dom moze wyglądac inaczej. czasem wszystko we snie sie sprawdza do joty i wtedy jest to nasza linia czasowa w przyszłości i stąd sen proroczy.
    Zasadą jest, że w snach mamy świadomość, pamięć przeszłości nie swoją ale swojego sobowtóra w równoległym świecie, po prostu jest to podłączenie się pod czyjąś świadomość i odbiór rzeczywistości w której ta osoba żyje, ale jej świadomością, zmysłami.
    Dlatego niewidomy od urodzenia może mieć sny które zawierają obrazy, ponieważ część sobowtórów w tych równoległych światach jest obdarzona normalnym wzrokiem.

    Teorię wielu światów wyprowadził z formalizmu mechaniki kwantowej Hugh Everett III .
    Sny są moim zdaniem konsekwencją wynikającą tej teorii.
    tu jest to wyjasnione, po ang. humanform.info/htm/intelligent.htm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni nie widza obrazów, tylko ich wyobrażenia jak wygląda świat. Nie widzą np. kolorów.
      Poza tym niezbyt sprytna ta teoria, w innym świecie z pewnością moja siostra odgryzła mi ucho oraz moja zasłona zamieniła się w tygrysa. Tak.

      Usuń
    2. taaaaaa fajna teoria tylko szkoda że nie prawdziwa, bo to by znaczyło że moi sobowtórzy potrafią latać, potrafią niszczyć ściany rękoma i tworzyć przedmioty oraz osoby i dużo by tak wymieniać.

      Usuń
  2. Jeśli przedmówca ma racje, to ja naprawdę współczuje mojemu sobowtórowi... Żeby codziennie ganiać się z przerośniętym dinozaurem.
    Ech to musi być koszmarne życie...
    Cóż za to on ma nudne sny.

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, ten komentarz mnie zabił hahaha!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli on ma rację to mój sobowtór ma przerąbane, a zarazem fajnie. Uciekać codziennie przed stadem słoni, albo przed watahą wilków. Do tego być nieśmiertelnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy artykuł. Cały blog zresztą.
    Znalazłeś kolejnego czytelnika. Dzięki za pracę jaką wkładasz.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Intrygujący temat i interesujący artykuł. Będę tu zaglądać. Nasunęło mi się bardzo nurtujące zagadnienie dotyczące poruszanej kwestii. Czy u osób od urodzenia niewidomych po podaniu środków halucynogennych (LSD-25, psylocybina) wystąpiłyby wrażenia wzrokowe i jakie? Pozdrawiam, Andzia.

    OdpowiedzUsuń
  7. życie to nasza wyobraźnia bowiem cóż znaczy życie bez mózgu, który tak naprawdę nie jest zbadany, może on generować obrazy wg. określonych wzorców czyli tak naprawdę samochód to nie samochód a zlepek atomów itp. nikt nie wie na jakiej zasadzie są generowane obrazy widoczne przez nas także nie szukałbym rozwiązania w wielkości wszechświata i dacie jego powstania lecz w nas samych i w tym co generuje nasz mózg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasz mózg nie generuje a pośredniczy w odbiorze, ciało to przyrząd pojazd, pośrednik taki jak klawiatura między komputerem, komputer a internet, monitor a oczy. Wszystko idzie od subtelnej energii do fizyczej formy nie na odwrót. To świadomość sprawia że ciało może żyć a nie na odwrót. Na tym właśnie polega śmierć, to czy ciało działa zależy od tego czy jakaś subtelna energia zarządza tym ciałem.

      Usuń
    2. dobrym przykładem jest zależnośc bycia przytomnym i żywym do intencji tego żeby nie popaść w nieświadomość czy umrzeć. Faktem jest że np. raniona osoba może się poddać i umrzeć praktycznie odrazu, a może walczyć czyli nie opuścić uszkodzonego pojazdu i podtrzymać rozpad funkcji organizmu do momentu aż nadejdzie pomoc. Tak samo jest z samym zasypianiem, zaśniecie jest to opuszczenie ciała, sen nie jest potrzebny dla regeneracji organizmu, a dla regeneracji świadomości która nie może zbyt długi okres czasu przebywać w odłączeniu od wyższej świadomości bo wtedy zaczyna popadać w obłęd i zostaję wręcz siłą wypychana(ogromna senność) Co się odbija na spójności funkcji ciała która zarządza nadświadomość

      Usuń
  8. Ludzie, skąd bierzecie towar? Bo mi dilera zamknęli, a tu widzę niezły odlot.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście, że niewidomi od urodzenia widzą sny, i to kolorowe, nie wątpię w to ani na jotę, oprócz oczu mamy jeszcze mózg, często po obudzeniu się rano widzę z zamkniętymi oczami pokój. Ale w snach obrazy widzi dusza, nikt z was nie widzi obrazów w snach za pomocą waszych fizycznych oczu. Oczy duszy, która przeżyła setki wcieleń pamiętają tysiące obrazów i obrazy te tworzą się w przestrzeni wariantów, dlatego we śnie wszystko jest możliwe, latanie, świadome śnienie z kierowaniem scenariuszem snu i odwiedzanie każdego zakątka świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałbym do tego, że w snach postrzegamy fizyczny ból i inne doznania. Spadanie czujemy jako konkretne doznanie. Podobnie latanie - nigdy sam nie latałem, ale w śnie fizycznie czuję jak to się dzieje. Ciekawe... Mam przeświadczenie, że odbieranie przez receptor wzroku jest wyłącznie źródłem do procesu dalszej "manipulacji" danymi. Obraz przetworzony i dostosowany do naszej świadomości. Wczoraj się zastanawiałem jak to się dzieje z przyzwyczajaniem do odbioru naszego otoczenia: przykładowo wracamy do swojej miejscowości, wszystko wydaje się nam znajome. Czujemy tą znajomość. Jednak gdy jesteśmy w nowym miejscu choć nadal to te same zasady odbioru otoczenia - postrzeganie jest inne. Kolejny raz "przybliża" na do odczuwania tej samej znajomości obrazu. No dobra, wymusiłem na sobie wrażenie, że jadę przez znane mi okolice jakby pierwszy raz. Wynik był ciekawy: otoczenie stało się jakby większe, bardziej przytłaczające. W pewnym sensie bardziej interesujące i atrakcyjne. Hmmm, ale to się zmieniło jak "wróciłem" do normalnego codziennego postrzegania otoczenia. Dotyczy to ludzi, miejsc, itp. Czyli można odnieść wniosek, że nasz CPU przekazuje już częściowo zinterpretowany obraz, zawierający dodatkowy kontekst odczuciowy, emocjonalny, itp. Co o tym sądzicie?

      Usuń
  10. Co do tych snów to jest mnóstwo teori ,ale gdzieś musi leżeć prawda czym one tak naprawdę są. Tyle lat badań i dalej nie wiemy z czym tak naprawdę mamy do czynienia, a to wszystko jest w nas.Zapach,smak,dotyk,wzrok,emocje,uczucia,skrajne doznania to wszystko w naszym umyśle bez ingerencji świata zewnętrznego. I jeszcze jedno mnie zastanawia dlaczego 90% ludzi uznaje sny za nic wartościowego, tylko takie bajeczki??????? dziwnie to mamy wgrane w mózgu:-)

    OdpowiedzUsuń

Liczba wyświetleń

Śledź przez Email

Creative Commons License
Treść bloga jest dostępna na licencji Creative Commons Attribution-NonCommercial 2.0 Generic License

Copyright © Lucidologia Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com