piątek, 2 września 2011

Farmakologiczny Matrix


Słowem wstępu…
Osiąganie świadomych snów to sztuka, do której wiodą różne drogi. Niektórzy zdają się wykazywać naturalne predyspozycje do doświadczenia tego labilnego stanu, jednak zdecydowana większość początkujących oneironautów musi liczyć się z koniecznością zapewnienia sobie snu o regularnych porach, konsekwentnego zapisywania treści swoich marzeń sennych, wykonywania testów rzeczywistości i stosowania powszechnie znanych technik. Część z nich decyduje się na dodatkowe formułowanie autosugestii, a także korzystanie z urządzeń typu NovaDreamer, które po wykryciu fazy REM emitują sygnały świetlne, mające pomóc w uzyskaniu upragnionej świadomości metapoznawczej. Nie ulega wątpliwości, iż taki trening wymaga sporej konsekwencji oraz samozaparcia, a pożądane efekty nierzadko przychodzą dopiero po kilku tygodniach czy miesiącach. Do zwiększenia znaczącego odsetku zniechęconych przyczynia się fakt, że pierwsze świadome sny najczęściej nie przywodzą skojarzeń z podpinaniem się do filmowego Matrixa w celach rozrywkowych; występuje w nich niski poziom kontroli nad otoczeniem, a początkowa euforia przyczynia się do szybkiego wybudzania się. Dlatego mając na uwadze zarówno sfrustrowanych, którzy do tej pory ponosili porażki na drodze do lucid dreamingu, jak i zainteresowanych zintensyfikowaniem swoich doznań, przedstawię skuteczną suplementację, która może w znaczącym stopniu zwiększyć jakość świadomych snów. Oczywiście zachęcam do rozwagi i uwzględnienia interakcji między wszystkimi przyjmowanymi środkami famakologicznymi!

Teoretyczne założenia
Skuteczność stosowania jakichkolwiek substancji chemicznych w celu zmiany charakterystyki czynnościowego stanu układu nerwowego, jakim jest sen, opiera się o ich wpływ na neurochemię – a konkretnie na poziom neuroprzekaźników, przy pomocy których komunikują się neurony zlokalizowane w różnych strukturach mózgowia. Przyjmując związki będące prekursorami konkretnych neurotransmiterów czy zapobiegające ich rozkładowi (i mogące zarazem przekroczyć barierę krew-mózg), jesteśmy w stanie wpływać na funkcje poznawcze, ogólny stan pobudzenia i poszczególne fazy snu, wydłużając je lub skracając. Wiedząc, że zjawisko świadomego śnienia jest ściśle związane z fazą snu REM, rozpatrzmy pobieżnie rolę czterech mediatorów:

Acetylocholina: wspomaga pamięć marzeń sennych i umożliwia inicjację snu REM

Noradrenalina: wydłuża fazę REM, jednak w zbyt dużej ilości może prowadzić do przebudzenia

Serotonina: powoduje supresję fazy REM i promuje głęboki, długofalowy sen

Dopamina: umożliwia osiągnięcie zwiększonej kontroli nad przebiegiem marzenia sennego

Nasz cel stanowić zatem będzie możliwie najdłuższa i stabilna faza REM, przy odpowiednim zaangażowaniu obwodów dopaminergicznych.

Warto odnieść się do doświadczenia Thomasa Yuschaka, amerykańskiego fizyka, który postanowił przetestować część suplementów na sobie samym i dokonać wnikliwych obserwacji. W związku z tym niektóre informacje, jakie poniżej przedstawię, będą odnosiły się do jego osobistych spostrzeżeń; zdecydowana większość znajdzie jednak uzasadnienie w powszechnie przyjętych teoriach naukowych, które pozwalają na dokonanie śmiałych generalizacji na ogół populacji.

Garść suplementów
Pierwszym krokiem, od którego zaleca się rozpoczęcie farmakologicznego wspomagania świadomego snu, a o czym wspominał sam Stephen LaBerge, jest nabycie odwracalnego inhibitora acetylocholinesterazy. Jego działanie polega na hamowaniu aktywności enzymu, który prowadzi do rozkładu acetylocholiny na cholinę i resztę octanową w przestrzeni synaptycznej; dzięki temu acetylocholiny jest więcej i wywiera ona pożądany efekt – mechanizm ten wykorzystuje się w walce z objawami demencji i choroby Alzheimera, w odniesieniu do świadomego śnienia znacząco zwiększamy swoje szanse na zdanie sobie sprawy z tego, że śnimy. Ponadto powoduje on, że sny są dużo żywsze i trwają dłużej. Popularnym lekiem z grupy inhibitorów AChE jest galantamina, alkaloid występujący w cebulach przebiśniegu i dostępny w Polsce jedynie na receptę. Przy jej stosowaniu mogą czasami wystąpić takie skutki uboczne jak nudności, biegunka czy kurcze mięśniowe. Do wywołania pożądanych efektów wystarczy dawka niższa niż 8 mg. Łagodniejszą alternatywną jest hupercyna A, interesujący związek pozyskiwany z widłaka Huperzia serrata, który śmiało określiłbym jako absolutny must-have każdego oneironauty. Na uwagę zasługuje fakt, że jest jednocześnie antagonistą receptora NMDA i chroni neurony przed uszkodzeniem zewnątrzkomórkowym glutaminianem. Publikacja z 2005 roku sugeruje ponadto, że wykazuje działanie neuroprotekcyjne, przyczyniając się do zwiększenia poziomu czynnika wzrostu nerwów (NGF, nerve growth factor) u badanych szczurów. Niestety, czysta hupercyna nie jest u nas dostępna, choć można ją sprowadzić. Bezpieczne dawki sięgają 150-200 mcg. Dodatkowe wzmocnienie wpływu na projekcję cholinergiczną możemy osiągnąć, dodając związek prekursorowy – mamy do wyboru między innymi DMAE (dimetyloaminoetanol), cytrynian i dwuwinian choliny, CDP-Choline (cytydynodifosforan choliny) oraz Alpha GPC, znany również jako alfosceran choliny. Ten ostatni jest najlepszym wyborem.

Bardziej kontrowersyjną propozycję stanowi nikotyna, czyli kolejny alkaloid, tym razem agonista receptora cholinergicznego typu nikotynowego. Pomijając zagrożenie uzależnieniem (wypadałoby wspomnieć o inhibitorach MAO występujących w dymie tytoniowym, ale niestety, nie mamy na to miejsca), należy mieć na uwadze bardzo szybkie odwrażliwianie receptorów cholinergicznych, które odgrywają kluczową rolę w świadomym śnieniu. Najbezpieczniejszym wyjściem wydaje się zastosowanie plastra nikotynowego z niską dawką tuż przed zaśnięciem i odklejenie go tuż po przebudzeniu. Niezwykle istotny jest tu umiar. Efekty? Ponoć można spodziewać się szczególnie bogatej ścieżki dźwiękowej i wyjątkowych efektów akustycznych. Aby zwalczyć efekt desensytyzacji, Yuschak sugeruje użycie piracetamu – leku nootropowego, zdobywającego popularność wśród przemęczonych przedsiębiorców i zaabsorbowanych nauką studentów. Ułatwia on mikrokrążenie mózgowe, poprawia metabolizm i zwiększa wydolność systemu cholinergicznego. Wystarczy przyjąć 2-2,5 grama piracetamu, ale tuż po próbie osiągnięcia świadomego snu z użyciem nikotyny; piracetam znacząco utrudnia zasypianie.

Często dochodzi do sytuacji, w której osoba doświadczająca świadomego snu może w ograniczony sposób wpływać na otoczenie, napotykając na trudności przy próbach przechodzenia przez ściany, latania czy zmiany otoczenia siłą woli. Osiągnięcie większego stopnia kontroli i możliwość znacznie głębszej ingerencji w senną rzeczywistość możnauzyskać, przyjmując L-dopę, aminokwas używany w leczeniu choroby Parkinsona, będący prekursorem dopaminy. Podniesienie poziomu tej katecholaminy poprzez stosowanie jej bezpośredniego prekursora pomaga także w przezwyciężeniu uczucia strachu, które może wynikać z braku panowania nad realiami snu. Dawka? Do 200 miligramów, najlepiej wraz z inhibitorem AChE.

Rozważni eksperymentatorzy mogą sięgnąć również po johimbinę – antagonistę receptora alfa-2 adrenergicznego, otrzymywanego z kory johimby właściwej i używanego jako afrodyzjak czy składnik popularnych wśród bywalców siłowni spalaczy. Używana w bardzo niewielkich ilościach, mniejszych niż 1 miligram, może zostać wykorzystana do zainicjowania świadomego snu. Oferuje nam znacznie większe możliwości racjonalnego myślenia, a także umożliwia uzyskanie dostępu do rzeczywistych wspomnień. Potencjalne efekty uboczne w odniesieniu do układu sercowo-naczyniowego oraz posiadanie pewnej aktywności inhibitora monoaminooksydazy to cechy konieczne do uwzględnienia przed zastosowaniem johimbiny.

Farmakologiczne wspomaganie świadomego śnienia to nie tylko korzystanie z substancji, które pomagają w wydłużeniu fazy REM. Opierając się o mechanizm REM suppression – REM rebound, można dramatycznie zwiększyć swoje szanse na sukces. Polega on na tym, że w przypadku blokowania snu REM – czy to przez stosowanie odpowiednich substancji chemicznych, czy wybudzanie śpiącego po odczytaniu z jego EEG aktywności charakterystycznej dla tej fazy – niedobór ten jest kompensowany i faza REM znacząco się wydłuża przy najbliższej okazji. Wiedząc, że za supresję snu REM odpowiedzialna jest serotonina, można wykorzystać jej bezpośredni prekursor, 5-HTP (5-hydroksytryptofan) w ilości 100-150 mg do wejścia w głęboki, wolnofalowy sen. Po około pięciu godzinach budzimy się i wówczas przyjmujemy suplementy promujące sen REM, takie jak galantamina czy alfosceran choliny, osiągając znacznie lepszy efekt niż wtedy, gdyby zastosować je od razu. Ponieważ zasypianie może być utrudnione w przypadku przyjmowania substancji o charakterze pobudzającym, takich jak johimbina, można dodatkowo posiłkować się minimalną efektywną dawką melatoniny – 0.3 mg, która nie wywoła supresji REM.

Niektórzy doradzają przyjmowanie preparatu multiwitaminowego, jednak brak konkretnych obserwacji i wyjaśnień dotyczących jego wpływu. Jedno jest pewne: należy koniecznie unikać połączenia 5-HTP i witaminy B6, który przy jej udziale, przed osiągnięciem bariery krew-mózg szybko przekształca się w serotoninę, niebezpieczną dla układu krążenia.

Zwiększanie ilości przyjmowanych substancji powinno następować powoli. Najkorzystniej jest zacząć od prostego zestawu: przykładowo, można przyjąć przed snem 100 mg 5-hydroksytryptofanu i ustawić budzik na pięć godzin. Po przebudzeniu się należy przyjąć 150 mcg hupercyny, 250-300 mg Alpha GPC i istotny dla fazy REM magnez, najlepiej w postaci chelatu. Po ponownym zaśnięciu, przy odrobinie szczęścia i umiejętności, powinniśmy znaleźć się w świadomym śnie.


Ogrodowe oneirogeny
Nie musimy znać dokładnego mechanizmu działania danej substancji, aby móc korzystać z jej wpływu na sen – co naturalnie nie zwalnia z ostrożności przy stosowaniu roślinnych ekstraktów. Sałata jadowita oraz bylica pospolita obfitują w substancje aktywne, które w opinii części osób ubogacają marzenia senne. Należy mieć na względzie fakt, że spożyte w dużych ilościach są toksyczne i mogą stanowić poważne niebezpieczeństwo dla zdrowia. W związku z tym warto skupić się na innych gatunkach, takich jak Silene capensis, znany szerzej jako afrykański korzeń snu. Od wieków używany był przez lud Xhosa do indukowania świadomych, a w przekonaniu wielu z nich profetycznych snów. Chociaż zdobycie go bywa dość problematyczne, to jest jeszcze możliwe. Dotychczas popularna Calea zacatechichi, roślina z rodziny astrowatych, szeroko znana jako „Dream Herb”, została w naszym kraju zdelegalizowana w 2009 roku. Pomimo braku wystarczającej wiedzy, przypuszcza się, że za działanie powyższych oneirogenów odpowiadają przede wszystkim laktony seskwiterpenowe.

Garść końcowych wniosków
Chcąc cieszyć się rozlicznymi korzyściami, płynącymi z doświadczania hybrydowego stanu pomiędzy przebudzeniem a snem, nie jesteśmy zdani wyłącznie na umysłowe ćwiczenia. Współczesna farmakologia oferuje nam wiele środków, które sprawią, że świadome sny będą dłuższe, stabilniejsze i dające o wiele większe możliwości niż do tej pory. Uważam, że racjonalnie stosowana suplementacja, uwzględniająca specyfikę konkretnego organizmu może być równie, jeśli nie bardziej skuteczna niż istniejące techniki indukcji. Znając potęgę zjawiska synergizmu, wydaje się, że zastosowanie łączonego podejścia, obejmującego zarówno unormowanie dobowego rytmu, opanowanie stresu, pozytywne nastawienie, sumienne korzystanie ze sprawdzonych sposobów jak MILD i WBTB oraz użycie właściwych substancji we właściwym czasie przyniesie nadspodziewanie dobre rezultaty.

Tekst ma jedynie charakter informacyjny. Zarówno autor tekstu jak i autor strony Lucidologia nie zachęcają do zażywania wymienionych tutaj substancji oraz nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne skutki powstałe w wyniku użycia jakiejkolwiek z substancji czy technik zaprezentowanych w artykule


Hobson, JA. 2001. The Dream Drugstore: Chemically Altered States of Consciousness. Cambridge: MIT Press.
Yuschak, T. 2006. Advanced Lucid Dreaming - The Power of Supplements. Lulu Enterprise.

Foto: VictorCC BY 2.0


4 komentarze:

  1. Witam
    Bardzo ciekawy wpis i ostatnio na czasie :)
    Osobiście mogę potwierdzić działanie Silene capensis inaczej African Dream Root. Od czasu do czasu jeszcze to spożywam dla podbicia świadomości. Ciekawe efekty też dają kropelki walerianowe - wydaje mi się, że wydłużają fazę REM (może nastąpić już zaraz po zaśnięciu).

    Osobiście doszedłem już do wprawy i myślę, że największą moc ma afirmacja / chęć osiągnięcia czegoś szczególnego poprzez świadomy sen :)

    Pozdrawiam i życzę kolorowych snów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym polecił do tego wszystkiego Ilex Guayusa jakby ktoś poszukiwał to tutaj najlepsza opcja->
    www.guayusa-wayusa.pl "must have" każdego oneironauty. Śmiało polecam #guayusa

    OdpowiedzUsuń
  3. 5HTP zadziałało już od 3 nocy. Człowiek budzi sie wtedy prawie zawsze pod koniec snu. A rano dzięki temu byłem zawsze wyspany, jednak trzeba robić przerwy, bo po około 2 tygodniach sen się sam reguluje i nie potrzeba 5HTP aby utrzymać efekty.

    OdpowiedzUsuń

Liczba wyświetleń

Śledź przez Email

Creative Commons License
Treść bloga jest dostępna na licencji Creative Commons Attribution-NonCommercial 2.0 Generic License

Copyright © Lucidologia Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com